6/30/2018

Kawowego barbarzyńcy opinia o kawie Illy Espresso Black

Illy Espresso Black - czarna czy z mlekiem 



Stali Czytelnicy wiedzą, że ten blog ma dwoje autorów. Po "ustandaryzowanym" opisie Oli przyszedł czas na mnie. Tak, jak obiecałem, podzielę się z Wami moimi wrażeniami na temat kawy mielonej Illy Espresso Black.

Przy otwieraniu puszki faktycznie poczułem zapach czekolady. To duże osiągnięcie, bo nos mam nieco „ślepy” (ale jakbyście palili fajki od wieków, to też byście tak mieli). Po zaparzeniu podwójnego espresso w ekspresie kolbowym (lub, jak kto woli ekspresie ciśnieniowym) pojawiła się miła oku pianka (fachowcy nazywają to „crema” - dowiedziałem się to się lansuję).
Smak bardzo zdecydowany, czuć moc i kawa daje niedwuznacznie do zrozumienia, że chętnie przegoni resztki snu spod powiek.
W tym miejscu ważna uwaga Paolo Cozza, którą zapamiętałem z wygłoszonego lata temu w programie „Europa da się lubić” wykładu - espresso pije się z jak najmniejszą ilością wody i do tego na raz- jak lekarstwo, a przed wypiciem kawy należy wypić nieco zimnej wody, aby wydobyć maksimum smaku.
My, Polacy wiemy, jak sobie poradzić z piciem „na raz” (jak większość ludów słowiańskich), więc zgodnie z zaleceniami w ten sposób ją spożyłem. Faktycznie, Illy Espresso Blacki podkręciła mnie do działania,  a smak kawowo-czekoladowy utrzymywał się w ustach. Smaku karmelu, który podobno też można wyczuć nie stwierdziłem, ale to pewnie z racji, że była posłodzona.
Pojedyncze espresso było również smaczne, ale efekt porannego kopa nie wystąpił. Ponieważ najbardziej lubię caffe latte, trzecie podejście to podwójne espresso z mleczną pianką. Rewelacja – zwłaszcza, jak dodałem sobie kropelkę (albo i dwie) „syropu” amaretto.

Jak dla mnie numer jeden z kaw mielonych, które dotychczas piłem, ale... na horyzoncie pojawiła się groźna konkurentka w postaci Lucaffe Mr. Exclusive.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drogi Czytelniku - pisząc komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie swoich danych osobowych

Drukuj lub zapisz przepis

Copyright © 2014 Cztery Fajery - blog kulinarny , Blogger