TRYB JASNY/CIEMNY
ZNAJDŹ PRZEPIS:

Szukaj wg składnika

Szukaj wg rodzaju kuchni

Szukaj wg dania

Dordogne i Dolina Loary: gdzie Francja smakuje najlepiej? Przewodnik po krainach łagodnego klimatu

Rano na targu w Sarlat. Sobota, dziewiąta rano, rynek w Sarlat. Powietrze pachnie kasztanami i dymem z kominków, a wokół straganów z truflami panuje skupiona cisza – tutaj nikt nie targuje się dla zasady, bo każdy zna cenę czarnego skarbu Périgord. Starszy mężczyzna w filcowym kapeluszu odchyla rąbek gazety, odsłaniając połyskujące drobne bryłki, i kiwa głową z uznaniem. Wokół kawiarnianych stolików snują się zapachy kasztanowej tarty i świeżego chleba. To jest Francja, której szukam, gdy planuję podróż – ta, która mówi przez smak i krajobraz, nie przez pocztówki.

Dordogne i Dolina Loary

Dordogne – zielona kraina łagodnych wzgórz 

Dordogne to departament w południowo-zachodniej Francji, wciśnięty między Masyw Centralny a Pireneje, z rzeką Dordoną płynącą przez jego serce jak żyła. Pagórkowaty pejzaż, lasy dębowe i kasztanowe, wapienne klify tworzą mozaikę, która wygląda, jakby ktoś ułożył ją celowo dla spokoju oka. Klimat jest tu łagodny – ocean Atlantycki zmiękcza lata, zimy nie tną zbyt ostro, a mgły o świcie potrafią przemienić łąkę w jezioro. To w tej krainie, od Sarlat po Périgueux, od tysięcy lat ludzie uprawiają to, co lokalne: kasztany, orzechy laskowe, a na wapiennych zboczach w okolicach Bergerac – szczep merlot, odmianę tak mocno wpisaną w tutejszy krajobraz rolniczy, że bez niej trudno sobie wyobrazić jesienną panoramę tego zakątka.

 

Dordogne – trasa przez wieki: Sarlat, jaskinie i dolina 

Trasę po Dordogne zaczynam od Sarlat-la-Canéda, miasteczka ze średniowiecznym rdzeniem w kolorze miodowego kamienia. W sobotę rynek łączy dwa światy: rzemieślników sprzedających ręcznie robione noże, konfitury i sery kozie oraz plantatorów trufli, którzy otulają swoje towary w papier jak klejnoty. W połowie stycznia odbywa się tu Fête de la Truffe, kiedy całe miasteczko przechodzi w wielką ucztę poświęconą grzybowi.

Stąd warto ruszyć na północ, w dolinę Vézère – kolebkę prehistorii z jaskinią Lascaux, której malowidła naskalne liczą sobie ponad 17 tysięcy lat. Nawet jeśli oryginalna jaskinia jest zamknięta, jej wierne kopie w Lascaux II i Lascaux IV robią wrażenie, którego nie da się odtworzyć z fotografii.

Dalej rzeka wije się przez Saint-Léon-sur-Vézère i Montignac, a potem wraca ku Dordogne przez Beynac i Castelnaud – dwa zamki, które od stuleci patrzyły na siebie z dwóch stron rzeki, przypominając o czasach, gdy angielscy i francuscy lordowie toczyli tu spory o te włości. Dziś obie twierdze stoją otworem dla zwiedzających, a widok z murów Beynac na zakole Dordogne to jeden z tych obrazów, dla których warto przejechać pół Europy.

 

Dolina Loary – ogród Francji 

Z Dordogne przenosimy się około 300 kilometrów na północ, nad Loarę – najdłuższą rzekę Francji, która przez wieki wyznaczała rytm tej krainy. Dolina Loary nazywana bywa Ogrodem Francji i Kolebką Języka Francuskiego, bo to tu po wojnie stuletniej zaczęły powstawać rezydencje nie tyle warowne, co eleganckie. Środkowy odcinek doliny, od Sully-sur-Loire po Angers, wpisano na listę UNESCO.

Klimat jest tu łagodniejszy niż w głębi lądu – wpływ oceanu sprawia, że zimy są łagodne, lata nie parzą, a na zboczach od stuleci prowadzi się uprawy szczepów, które stały się nieodłączną częścią krajobrazu. W okolicach Sancerre i Pouilly-Fumé króluje sauvignon blanc – odmiana tak mocno wpisana w tutejszy pejzaż, że trudno ją oderwać od obrazu kredowych tarasów i białych wiosek.

 

Loara – trasa przez zamki i ogrody 

Zaczynamy od Château de Chambord - królewskiej rezydencji myśliwskiej Franciszka I, której 440 komnat, 84 klatki schodowe i sześć potężnych wież stanowią czystą demonstrację renesansowej fantazji. Podobno przy projekcie doradzał Leonardo da Vinci, co tłumaczy spiralną klatkę schodową, w której dwie osoby mogą iść obok siebie i nigdy się nie spotkać.

Stąd ruszamy na wschód, wzdłuż Loary, do Chenonceau – Zamku Dam, wzniesionego nad rzeką Cher. Kolejno rządziły tu Katherine Briçonnet, Diana de Poitiers, Katarzyna Medycejska i Ludwika Lotaryńska, z których każda dobudowała fragment rezydencji. Architektonicznie to arcydzieło, ale najlepiej smakuje w spokoju – przyjdź tu o poranku, kiedy mgła unosi się znad Cher, a zamek wyłania się z niej jak z bajki.

W drogę powrotną warto wstąpić do Villandry, gdzie ogród przyćmiewa zamek – sześć poziomów tarasów, geometryczne rabaty, ogród wodny i tak zwany ogród miłości. Spacer tędy potrafi zająć pół dnia. Pół godziny dalej Amboise – zamek z widokiem na Loarę, w którym spoczywa Leonardo, oraz Clos Lucé, jego ostatnia siedziba. Na koniec Blois, gdzie renesansowe schody w skrzydle Franciszka I wciąż zaskakują lekkością konstrukcji.

 

Kultura stołu – co jeść, gdy jesteś w drodze 

W Dordogne kuchnia to przede wszystkim historia czterech produktów: czarnej trufli, kasztanów, foie gras i sera koziego. Trufle z Périgord zbiera się od grudnia do marca; ich poszukiwanie z psem lub świnią to rytuał przekazywany z pokolenia na pokolenie. Kasztany jada się w zupie, w pierogu i w cieście zwanym tourtière. Sery kozie, takie jak cabécou, pojawiają się na każdym targu. Warto szukać lokalnych targów w Sarlat, Bergerac i Périgueux – w soboty tętnią życiem.

Nad Loarą kuchnia jest lżejsza, ale równie wierna sezonowi. Na słynnym targu w Tours w środy i soboty znajdziesz rillettes z Mans – pasztet podawany na zimno, świetny do chleba, oraz Sainte-Maure de Touraine, kozi ser w kształcie walca z poprzecznym prętem słomianym. W sadach nad Loarą dojrzewają gruszki, a ryby z rzeki trafiają prosto z łodzi rybackiej do garnka najbliższej restauracji.

 

Praktyczne wskazówki – kiedy, jak i za ile?

Do Dordogne najlepiej przyjechać we wrześniu lub w maju - lato bywa tu tłoczne, zwłaszcza w okolicach Sarlat, a zimą niektóre jaskinie i zamki ograniczają godziny otwarcia. Warto wynająć samochód, bo transport publiczny w tych wioskach działa rzadko. Bazę warto rozbić w Sarlat lub Domme – oba miasteczka leżą blisko głównych atrakcji i mają dobry wybór noclegów.

Nad Loarą sezon trwa od kwietnia do października, ale zamki najlepiej zwiedzać o poranku, zanim przyjadą autokary. Rower to świetny pomysł – dolina jest płaska, a sieć szlaków (Loire à Vélo) prowadzi wzdłuż rzeki. Planuj przynajmniej cztery dni, żeby nie biegać między zamkami, lecz zwiedzać je w spokoju. Parking przy Chambord zapełnia się błyskawicznie.

 

Na koniec – smak, który zostaje

Gdy wieczorem siedzisz na tarasie w Sarlat i patrzysz, jak ostatnie światło znika z kamiennych fasad, wiesz już, o co chodzi w tej podróży. Dordogne i Dolina Loary to nie są miejsca, które się ogląda – to miejsca, które się kosztuje: kasztanem, serem, kamieniem, wonią rzeki o świcie. Wrócisz z walizką pełną słoików, ale przede wszystkim z odczuciem, że Francja pokazała ci tu swoje najłagodniejsze oblicze.

Komentarze